środa, 21 listopada 2012

dycha

Jak z bicza strzelił, w poniedziałek Danielowi minęło 10 miesięcy.
Bardzo intensywnych 10 miesięcy.

W obie strony chodzi wzdłuż kanapy, ścian, stolika itp... Potrafi sam stać. Nie za długo, ale zawsze :)
Próbuje robić pierwsze samodzielne kroczki, na razie bez wyraźnego sukcesu.
Umie już używać palca wskazującego, naciska nim wszystkie możliwe znalezione guziczki, przyciski oraz wkłada go między drzwi oraz do oczu...
Nadal w pełni nie opanował funkcji "sen".
Słowo "mama" dodatkowo rozwinęło się znaczeniowo w słowo "pomocy".
Pięknie siedzi w półklęku (w rozmaitych wariantach).
Reaguje na domofon, ale to już ponad miesiąc. Rozumie, że zaraz ktoś przyjdzie, podchodzi do drzwi i czeka.
Wyjmuje z półek książki ( i oczywiście czyta). Pierwszą lekturą, po którą sięgnał, była "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa, potem zahaczył o "Love Story", a dziś zaglądał do "Ferdydurke" Gombrowicza.
Uwielbia koty, krzyczy na ich widok - szczególnie na białą Jessi.  Lubi się bawić swoim głosem. Jak słyszy muzykę, jego ciało zalicza serię radosnych podrygiwań i buja głową jak na koncertach heavymetalowych.

A! Stosuje diagnostykę: bada oczy, nos, usta, zęby, uszy... Mam wrażenie, że to obecnie jego ukochane zajęcie.
No i wspina się. Wszędzie i po wszystkim. Otwiera szuflady i do nich zagląda.
Ogląda bajki (z okrzykami radości). Gada do postaci.
Rzuca przedmiotami i sprawdza, gdzie spadły. Próbuje wkładać je na miejsce.
Robi pewnie jeszcze tysiąc rzeczy, o których teraz nie pamiętam, bo widzę je codziennie i zaczęłam traktować normalnie, już poza pierwszymi ochami i achami.I jak coś mi się przypomni, to będzie errata :-)







3 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...